Kawał czasu minął od mojego wpisu z recenzją jakiegoś kosmetyku do makijażu. Dziś "na tapecie" będzie trwała pomadka we flamastrze od Avon. Kupiłam ją za sprawą Agnieszki z kanału Dressed in mint, która wraz z innymi dziewczynami współtworzy MakeupTv, czyli kanał w 100% poświęcony kosmetykom marki Avon.
Ja skusiłam się na kolor, który był zachwalany właśnie przez Agnieszkę. Fressia to soczysty róż, który będzie pasował większości karnacji. Lekko wpada w zimne odcienie i optycznie wybiela zęby. Ładnie ożywia makijaż. Aga miała racje to świetny uniwersalny kolor.
Sam kolor to jednak nie wszystko. Lip tint z Avon jest dla mnie trochę problematycznym produktem. Z jednej strony doceniam fakt, że mocno wnika w skórę czerwieni wargowej, zasycha na mat przez co dłużej się utrzymuję, nie ma również mowy o jakimkolwiek rozmazywaniu się. Jednak przeszkadza mi to, że wysusza usta, nierównomiernie "się zjada", ma okropny zapach i jeszcze gorszy smak.
Bałam się również, że po jakimś czasie flamaster wyschnie lub stanie się z nim coś równie niedobrego. Na szczęście używam pomadki już jakiś czas i ciągle śmiga jak nowa, nic złego się z nią nie dzieje. Należy jednak pamiętać, żeby produkt nakładać na czyste, nie posmarowane żadnym sztyftem ochronnym usta. To może spowodować, że flamaster się po prostu zapcha i nie będzie już tak dobrze działać.
![]() |
Jedna warstwa pomadki |
![]() |
Kolor po dwóch aplikacjach |
Mam mieszane uczucia co do tego produktu. Z jednaj strony dość długo się utrzymuje, fajnie wtapia się w skórę, ale z drugiej strony smak i zapach ma tragiczny, no i te suche usta po jego aplikacji. Ciężko wydać mi jednoznaczny werdykt. Wydaje mi się jednak, że jestem bardziej na "nie", niż na "tak".
Miałyście ten produkt? Ciekawa jestem jak sprawdza się u Was?
Hugs, P. :)
Nie zachęca do zakupu, chociaż Avon ma wiele ciekawych kosmetyków:)
OdpowiedzUsuń